Pionierzy świadomości Kryszny na Węgrzech

Hari bol! Dzisiejszy czat odbywa się w świątyni Nandafalva, w obecności całej meli (mela, spotkanie, zlot) i lokalnej społeczności. Chciałbym pokazać wszystkim zebranym, na czym polegają nasze czaty.

Dzięki temu wyjątkowemu forum możemy raz w tygodniu zorganizować isztagoszthi (iṣṭa-goṣṭhī, zebranie) wielbicieli z całego świata. Naszymi isztadewami (iṣṭa-deva, wybrane, ulubione bóstwo) są Śri Śri Guru Gauranga Radha Wradźeśwara, a naszymi przewodnikami są czyści wielbiciele ze Śrilą Prabhupadą na czele.

Nandafalva, budynek świątynny
Nandafalva, budynek świątynny

Nandafalva to piękna wisznuicka wioska leżąca w południowej części Węgier. Wielbiciele Śrili Prabhupady utworzyli tę wspólnotę jeszcze za czasów Węgierskiej Republiki Ludowej.
Znajduje się ona na obszarze zwanym pusztą (puszta, rozległy step na Wielkiej Nizinie Węgierskiej, w dolinie Cisy). Okolica pełna jest lasów, pól i równin. Często zdarzają się tu susze. Na przestrzeni lat wielbiciele nabywali farmy i odnawiali je. Potem w samym centrum miejscowości zbudowali piękną świątynię Radha Gopiwallabha. Wspólnota ta została założona przez Bhaktiego Abhaję Narajanę Maharadźę (1954-1993). Początki węgierskiej jatry (yātrā, podróż, festiwal, tu: społeczność) są bardzo interesujące. W 1975 roku mieszkałem razem z moim bratem duchowym w Szwecji. Nazywał się Dwarakeśa Prabhu i pochodził z Węgier. Uciekł wraz z matką przed komunizmem i otrzymał azyl polityczny w Szwecji, gdzie spotkał Śrilę Prabhupadę. Ja również spotkałem Śrilę Prabhupadę po raz pierwszy w Szwecji. Udał się wtedy z wizytą do Sztokholmu, a wszyscy niemieccy wielbiciele pojechali go tam zobaczyć. Później wysłano mnie do świątyni w Sztokholmie, gdzie pełniłem funkcję prezydenta. Dwarakeśa Prabhu został moim bliskim przyjacielem i wiceprezydentem. Większość programów organizowaliśmy wspólnie i mieszkaliśmy razem w piwnicy w biurze.

Bhakti Abhaj Narajan Maharadźa
Bhakti Abhaj Narajan Maharadźa

Pewnego dnia w centrum Sztokholmu miała miejsce harinamasankirtana (harināma-sañkirtana, wyśpiewywanie świętych imion). W tłumie słuchających nas osób był mężczyzna, który podszedł i poprosił o adres naszej świątyni. Okazało się, że pracował dla węgierskiego rządu i zajmował się organizowaniem imprez sportowych. Był również nauczycielem jogi. Gdy tylko dotarło do nas, że rozmawialiśmy z węgierskim nauczycielem jogi, to zawołaliśmy Dwarakeśę Prabhu. Tak właśnie zaczęła się ich przyjaźń. Dzięki znajomościom w rządzie zostaliśmy zaproszeni na Węgry, gdzie mogliśmy nauczać bhaktijogi (bhakti-yoga, duchowa ścieżka miłości). W tamtym czasie nikt nie nauczał świadomości Kryszny za żelazną kurtyną. Kilka lat wcześniej, gdy mieszkałem w Berlinie [Zachodnim], wielokrotnie odwiedzałem Berlin Wschodni, korzystając z jednodniowych wiz. Brałem ze sobą książki i nauczałem. Wszystkie pozostałe państwa bloku wschodniego nie miały żadnego kontaktu ze światem wisznuitów.

Nauczanie za Żelazna Kurtyną

W tym samym roku Śrila Prabhupada został zaproszony przez pewnego profesora do Moskwy. Powiedział wtedy, że pragnie szerzyć przesłanie Ćajtanji Mahaprabhu na całym świecie. Nie zniechęcała go rosyjska cenzura. Gdy tylko pojawiła się pierwsza okazja, żeby pojechać na Węgry, zaczęliśmy z Dwarakeśą Prabhu planować wyjazd. Niestety okazało się, że dla niego ta podróż nie była możliwa. Miał status uchodźcy i nie uzyskał pozwolenia na wjazd do kraju. Zdecydowaliśmy więc, że pojadę sam. Miałem zaproszenie od grupy praktykującej hathajogę. Usiedliśmy wraz z Dwarakeśą Prabhu i zastanawialiśmy się, w jaki sposób miałem ich nauczać. Dwarakeśa napisał dla mnie parę wykładów, w oparciu o które mogłem się przygotowywać. Jak można nauczać w kraju, w którym wiara w Boga jest oficjalnie zakazana? Jak można mówić o słodkim Absolucie w miejscu, w którym rząd jest przeciwny wszelkim religiom? Jak można służyć tam Śrili Prabhupadzie i nie wpaść w kłopoty? Przygotowywaliśmy się do tej wyprawy tygodniami. Napisaliśmy również list do Śrili Prabhupady informujący go, dokąd zamierzaliśmy pojechać.

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień podróży. Jechałem samochodem. Mieliśmy wtedy małe i bardzo ładne furgonetki. Wszystkie miały podwójną podłogę, dzięki czemu można było w nich zmieścić dużo książek i mieć jeszcze miejsce do spania. Ukryłem w swojej furgonetce około ośmiuset książek w języku angielskim i niemieckim. Miałem oficjalne zaproszenie od rządu węgierskiego, więc udałem się na pierwszą sankirtanę (sankīrtana, tu: sprzedawanie duchowej literatury) w tym kraju. Była zima, styczeń 1976 roku, kiedy dotarłem do granicy austriacko-węgierskiej. Musiałem przejechać przez punkt kontrolny. Samochód przede mną przeszukiwano tak skrupulatnie, że sprawdzano nawet zawartość tubki z pastą do zębów. Patrzyłem na to i obawiałem się, że skonfiskują książki, a ja, zamiast nauczać, pójdę do więzienia. Zastanawiałem się nawet, czy nie zawrócić, ale nie mogłem – siedziałem w samochodzie i właśnie nadeszła moja kolej. Celnik poprosił mnie, żebym wyszedł i otworzył wszystkie drzwi samochodu. Oczywiście nie byłem ubrany w dhoti (dhotī, tradycyjny strój męski noszony w Indiach). Stałem na zewnątrz auta i zauważyłem, że podwójna podłoga wcale nie rzucała się w oczy. Wyciągnąłem zaproszenie do szkoły jogi. Celnik przeczytał list i zapytał: – Joga? – Tak, joga – odpowiedziałem. – Jedź – usłyszałem. Nogi mi się trzęsły.

Po przekroczeniu granicy pojechałem do Budapesztu i spotkałem się z naszym nauczycielem jogi. W zimie musiałem spać w nieogrzewanym domku ogrodowym. Wodę czerpałem z małego zbiornika w ogrodzie. Najpierw kruszyłem lód, a potem nabierałem wody do kąpieli. Nauczyciel jogi bał się mojego pobytu na Węgrzech, więc umieścił mnie w tym domku. Codziennie nauczałem na różnych programach, robiłem kirtanę (kīrtana) i dawałem wykłady. Węgrzy byli przeszczęśliwi. Zacząłem sprzedawać książki i każdy chciał je mieć. W ciągu kilku dni miałem kieszenie pełne forintów. Na jeden z ostatnich programów przyszło ponad trzysta osób. Najpierw był pokaz ćwiczeń hathajogi, a potem zaczęliśmy kirtanę. Całe trzysta osób tańczyło. Jednym z gości był wtedy Krysznananda Prabhu, który obecnie pomaga mi kierować węgierską jatrą. Jest jednym z pierwszych węgierskich wielbicieli. Tamtego dnia spotkaliśmy się po raz pierwszy.   

Nauczyciel jogi był coraz bardziej zaniepokojony liczbą osób przyjmujących świadomość Kryszny i ich ogromnym entuzjazmem. Gdy kirtana zrobiła się naprawdę ekstatyczna, zatrzymał ją i poprosił, bym dał wykład. To był początek misji Pana Ćajtanji na Węgrzech. Gdy Bhakti Abhaja Narajana Maharadźa usłyszał o tym, był podekscytowany. Kontynuował tłumaczenie książek na język węgierski. Dzięki temu mogliśmy wkrótce wysyłać Węgrom książki w ich własnym języku. Maharadźa był prawdziwym pionierem świadomości Kryszny w swojej ojczyźnie. Wielokrotnie ją odwiedzał. Rozpoczął również misje w Jugosławii, Czechosłowacji, Rumunii i Bułgarii. Odszedł z tego świata w 1993 roku, ale jego duch, jego samadhimandira (samādhi-mandira, grobowiec, mauzoleum), jego świątynia, jego bóstwa i jego wielbiciele wciąż tu są.

Radha Gopiwallabha
Radha Gopiwallabha

Chciałbym podczas dzisiejszego czatu przedstawić wam wielu wspaniałych wielbicieli. Oprócz tego możecie skorzystać również z internetowej darśany (darśana, audiencja), ponieważ znajduję się akurat w pokoju świątynnym przed bóstwami Radha Gopiwallabha. Mamy połączenie z czterdziestoma czterema komputerami. W czacie biorą udział między innymi wielbiciele z Chile i Peru. Są z nami sanjasini i prezydenci świątyń, a także przedstawiciele Szwecji, Ekwadoru, Austrii, Szwajcarii, Argentyny, Kolumbii, Kostaryki, Niemiec, Boliwii, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych  i wielu innych krajów. Jest z nami również Gurudewa Atulananda. Niektórych osób nawet nie znam. Tu na Węgrzech mamy wielbicieli z wielu miast. Oto Krysznananda Prabhu, Gowindanandana Prabhu, Bhaktiśakti z sofijskiej jatry, Tamalakryszna Prabhu, wielbiciele z Szolnok, Balaramaprakaśa z Debrezen, Swarupa Prabhu, Premawardhana Prabhu z farmy Vrindavan i oczywiście Premakumara, nasz internetowy geniusz. Jest tu obecnych jeszcze wielu innych wielbicieli, część z nich jest w tej chwili zajęta jakąś służbą, ponieważ mamy dziś duży festiwal.

Proces duchowy

Proces duchowy rozpoczyna się od śrawanam (śravanam, słuchanie [o Krysznie]) i jest kontynuowany poprzez kirtanam (kīrtanam, wychwalanie [Kryszny]). Nasz czat to zarówno śrawanam, jak i kirtanam. Należy rozmawiać o tym, jak stać się lepszym sługą. Podczas mojego pierwszego pobytu na Węgrzech, który był możliwy dzięki łasce Śrili Prabhupady, nawet nie śniłem o tym, że pewnego dnia właśnie z tego kraju będę rozmawiać z wami wszystkimi. Tak wielu wielbicieli, z tak wielu części świata, odwiedza to miejsce w tej chwili przez Internet. Rzeczywiste spotkanie wszystkich członków naszej rodziny byłoby wspaniałe, ale jest niemożliwe. Na szczęście podczas naszej rozmowy widoczne są wasze świątynie, wielbiciele i sceneria Ameryki Południowej. Rzeczywiste spotkanie jest bardzo trudne do zrealizowania, ale możemy się spotykać chociaż raz na jakiś czas we Vrinda Kunja, świętej dhamie (dhāma, miejsce pielgrzymek) Radhy i Kryszny, lub podczas europejskiej meli (mela, zjazd), która odbywa się właśnie w tej pięknej społeczności. Przyjeżdżają na nią wszyscy wielbiciele z Europy i każdy dom jest pełny, a w okolicznym lesie rozbitych jest wiele namiotów. Ta mela odbywa się co roku, nasz czat odbywa się co tydzień.

Bóstwa we wszystkich świątyniach są jednocześnie różne i tożsame

Wystarczy, że nauczymy się doceniać cudowne towarzystwo innych wisznuitów. Podziwianie innych wielbicieli jest źródłem szczęścia dla wielbiciela. Prawdziwi wisznuici nie zazdroszczą sobie nawzajem, nie lubią tego uczucia. Oni po prostu czują się szczęśliwi, widząc jak inni wielbiciele odnoszą sukcesy. Wszystkie bóstwa we wszystkich świątyniach są jednocześnie różne i tożsame. Madhawendra Puri udał się do południowych Indii po drzewo sandałowe dla swojego bóstwa Gopali. Gopala powiedział mu jednak we śnie, że powinien ofiarować papkę z tego drzewa bóstwu Gopinatha w Remunie. Stwierdził, że Gopinatha i On to dokładnie ten sam Najwyższy Pan, więc efekt służby Madhawendry również będzie ten sam.

Śrila Śridhara Maharadźa opowiedział nam inną historię, która pokazuje, że wszystkie bóstwa Kryszny są jednocześnie różne i tożsame. Zbierał on kiedyś dotacje dla swojego mistrza duchowego w Kalkucie i udał się na ulicę, przy której znajdowało się wiele sklepów jubilerskich. Zapytał się właściciela jednego z nich: – Czy możesz wesprzeć naszą świątynię? – Muszę skonsultować to ze swoją żoną, przyjdź jutro – odpowiedział jubiler. Śridhara Maharadźa wrócił więc nazajutrz. Właściciel sklepu czekał już na niego u drzwi i od razu zapytał: – Czy jesteś z Bagh Bazar Gaudija Math? – Tak – odpowiedział – dlaczego pytasz? – Jubiler zawołał wtedy swoją żonę, która opowiedziała Maharadźowi swój sen. –Śniło mi się – mówiła – że przyszła do mnie zapłakana dziewczyna. Zapytałam o powód płaczu, a ona powiedziała, że ktoś ukradł jej naszyjnik. Zapytała, czy jej pomogę, więc spytałam, kim jest. Przedstawiła się jako Radharani z Bagh Bazar Gaudija Math. –Śridhara Maharadźa był bardzo zadowolony i zastanawiał się: – Kim jest ta wielbicielka, do której we śnie przychodzi Radharani? – Otrzymał piękny naszyjnik i wiele innych darowizn. Gdy wrócił do świątyni to okazało się, że sen żony jubilera nie mijał się z prawdą. Część biżuterii zniknęła. Zauważcie, że Radharani wie wszystko, ale w każdej świątyni jest wyjątkową osobą. Jednocześnie Radha i Kryszna w każdej świątyni to dokładnie ta sama boska para. Czcząc nasze bóstwa, powinniśmy być bardzo wdzięczni za to, że Kryszna pojawił się w tej szczególnej formie, umożliwiając nam służenie Mu.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy służyć Śri Śri Guru Gaurandze Radsze Wradźeśwarze, konstruując dla nich Planetarium Jogi. Wysiłek ten wymaga czasu, a mamy już kolejny, wielki plan. Po zakończeniu budowy świątyni w Bogocie zamierzamy urządzić w Warszanie wisznuicką melę. To będzie bardzo duży festiwal i wiem, że wielu z was na niego przyjedzie. To będzie festiwal mojej wielkiej radości, ponieważ zbudowanie pięknej świątyni dla swoich isztadewów to wielkie szczęście. Ogromną radością jest również organizowanie wielkich projektów, w które wszyscy z was są aktualnie zaangażowani.

Zawsze wam życzliwy

Paramadvaiti Swami

czat z Nandafalva, 14 grudnia 2003 r.

tłumaczenie: PŁ
korekta: IS

(27 wyświetleń)